Dzisiaj jest 19 Kwietnia 2024, Piątek, imieniny obchodzą:

Czas na ORLEN FIM SGP OF POLAND

Dodano: 06 maja 2023

Cykl Grand Prix rozgrywany jest od 1995 roku włącznie. Przed nami 29 edycja. Przez ten czas zmieniały się zasady rozgrywania poszczególnych serii, a także punktacja. Z kolei analizując wyniki z sezonu 2022, możemy zaobserwować kilka ciekawych prawidłowości, których warto będzie wypatrywać 13 maja – pisze statystyk, Rafał Gurgurewicz dla sgpnarodowy.pl.

 

W sobotę, 13 maja w Warszawie odbędzie się ORLEN FIM SPEEDWAY GRAND PRIX OF POLAND - WARSAW. Będzie to druga z zaplanowanych dziesięciu rund IMŚ Grand Prix w sezonie 2023. Pierwszą w chorwackim Gorican wygrał Polak Bartosz Zmarzlik. Początek turnieju na PGE Narodowym w Warszawie o godz. 19.00.

Obecnie zawodnicy do klasyfikacji generalnej otrzymują punkty, które przypisane są do poszczególnych miejsc. I tak zwycięzca dostaje 20 „oczek” do „generalki”, a kolejni zawodnicy 18, 16, 14, 12, 11, 10, 9, 8, 7, 6, 5, 4, 3, 2, 1.

To oznacza, że do zdobycia jest w sezonie maksymalnie 200 "oczek". Przed rokiem mistrz świata Bartosz Zmarzlik wywalczył 166 punktów.

W przeszłości bywało jednak inaczej. Rozwiązania były doprawdy różne. Na przykład przez wiele lat zawodnicy otrzymywali tyle punktów, ile wywalczyli na torze. Powodowało to jednak sytuacje, że zwycięzca turnieju niekoniecznie zdobywał ich najwięcej. Było też podwajanie punktów w finale. Wówczas triumfator wyścigu finałowego otrzymywał nie trzy, a sześć punktów.

Gdy w turniejach uczestniczyło nie jak obecnie 16 zawodników, ale 24, to zwycięzca dostawał 25 punktów za zwycięstwo w turnieju.

Jeżeli chodzi o system pojedynczego turnieju SGP, to obecnie ten składa się z 23 wyścigów. Najpierw rozgrywana jest 20 biegowa runda zasadnicza. Każdy zawodnik jedzie w niej z każdym. Każdy na torze pojawia się pięć razy. Maksymalnie może wywalczyć 15 punktów. Najlepsza ósemka kwalifikuje się do półfinałów. W pierwszym jadą zawodnicy z miejsc 1, 4, 6, 7, a w drugim z 2, 3, 5, 8.

Po dwóch najlepszych z półfinałów awansuje do finału. Zawodnicy z trzecich miejsc z półfinałów zajmują w klasyfikacji końcowej 5. i 6. miejsce (kto był wyżej po rundzie zasadniczej jest 5), a zawodnicy z czwartych miejsc 7. i 8. (kto był wyżej po rundzie zasadniczej jest 7).

Grand Prix Chorwacji drugi raz z rzędu padło łupem Bartosza Zmarzlika, który ma już na swoim koncie 19 turniejowych zwycięstw. W sezonie 2022 aktualny mistrz świata był jednym z czterech zawodników, który awansował do półfinału zarówno w Gorican, jak i Warszawie. Pozostali to Leon Madsen, Maciej Janowski i Mikkel Michelsen. Ten ostatni był jedynym, który w obu turniejach znalazł się w finale, ale też jako jedyny z tego grona zakończył sezon bez medalu. Czterech krążków przyznać nie można, więc można rzec, że dwa półfinały na rozpoczęcie to 75 proc. szans na podium na koniec sezonu.

Ostatnie zmagania na PGE Narodowym miały niespodziewanego triumfatora. Max Fricke rozpoczął sezon od dopiero piętnastej pozycji w Chorwacji i niewielu stawiało na niego w Warszawie. Identyczna historia wydarzyła się podczas kolejnej rundzie w Pradze, którą wygrał piętnasty w stolicy Polski Martin Vaculik. Aby podtrzymać ten trend, w Warszawie powinien wygrać Kim Nilsson, co byłoby ogromną sensacją.

Na pewno należy się spodziewać poprawy u zawodników, którzy słabo rozpoczęli sezon. Rok temu w Warszawie każdy z zawodników z miejsc 13-16 w Gorican poprawił swój wynik, z czego trzech znalazło się w półfinale. Poza wspomnianym Nilssonem, to dobry prognostyk dla Leona Madsena i Macieja Janowskiego, którzy pozostają jeszcze bez wygranego biegu w tegorocznym cyklu. Jedynym zawodnikiem, który zakończył oba turnieje na tej samej pozycji był Patryk Dudek. Polak został sklasyfikowany na dwunastym miejscu nie tylko w Gorican i Warszawie, ale również w kolejnej rundzie w Pradze. Tę mało korzystną serię przerwał efektownym triumfem w Teterow.

„Wszystkie powyższe wyliczenia to są tylko liczby, które niekoniecznie muszą znaleźć swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości. Jeżeli jednak, któraś z historii ponownie się powtórzy, będzie z pewnością niejednokrotnie przytaczana przy okazji kolejnych lat, o ile startowa konfiguracja Gorican-Warszawa pozostanie z nami” – podsumowuje Rafał Gurgurewicz.

Czytaj również